 |

|
 |

Wywiad o Pawłem Januszewskim
Reporter: Nadal nie brakuje dopingowych wpadek, po każdej robi się większe larum, a pan - jakby pod prąd - ma na temat
dopingu dość liberalne poglądy.
Januszewski: Uważam za hipokryzje głoszenie ideałów o sportowej czystości, a z drugiej strony żądanie kolejnych rekordów.
Zresztą okazuje się, że zawsze dopingowicze są krok przed komisjami wykrywającymi niedozwolone środki. Tak było i będzie.
Proszę spojrzeć, że sportowcy, którzy skończyli karierę i przyznają sie do tego, że "brali" osiągali gorsze czasy niż ci, którzy w tej chwili się ścigają.
Reporter: Dlaczego jest pan za legalizacją dopingu w sporcie ?
Januszewski: Bo same zakazy do niczego nie prowadzą. Tak jak z embargiem na dostawy ropy lub broni. W jakimś kraju przez te embarga są tylko wyższe ceny,
a i tak wąska grupa ludzi zarabia na dostawach zakazanych towarów. Postawiłbym nacisk na uświadamianie, a nie zabranianie. Wprowadźmy umowną granicę 21 lat, od której
pozwólmy na dowolny wybór dla sportowców.
Tak jak dokonuje się wyborów życiowych. Jeden chce być górnikiem i ma świadomość jakie niebezpieczeństwo wiąże się z tym zawodem, ktoś inny pracuje z dzikimi zwierzętami w cyrku, i terz wie czym to grozi.
Jeśli ktoś chce stosować niedozwolone środki, to niech stosuje, ale niech doskonale zna konsekwencje dla swojego organizmu. Prawda jest taka, że z żółwia nie zrobi się sprintera.
Samo wzięcie dopingu nie musi uczynić z kogoś mistrza. Do osiągnięcia wyniku przede wszystkim potrzebna jest głowa i serce.
Reporter: Mówi pan to jako sportowiec stosujący kiedyś bądź obecnie niedozwolone środki wspomagające ?
Januszewski: Nigdy świadomie nie wziąłem dopingu i mam czyste sumienie.
Reporter: Sztab medyczny podsuwa odżywki, ale te dozwolone medykamenty są środkami wspomagającymi, czyli już w pewnym sensie dopingującymi.
Januszewski: I teraz prosze pokazać mi granicę, co jest dopingiem a co wspomaganiem. Co ciekawe, te granice się ciągle przesuwają. To, co kiedyś było dozwolone w tej chwili jest na liście środków zakazanych.
Wyniki naszych lekkoatletów, tych z wunderteamu, po części były uzyskane na środkach dziś zabronionych. I jak to ocenić ? Wszystkich z tamtego okresu dać pod grubą kreskę, że niby są dopingowiczami ?
Absolutnie, tym bardziej, że dla wielu są to ideały.
Reporter: Dziękuje za rozmowę.
Rozmawiał Roman Stępowski
Za: "Głos Pomorza" czwartek, 19 sierpnia 2004
|
 |